Coraz więcej zdrojów stara się o własne ujęcia wody mineralnej i pijalnie. Koszt takiej inwestycji wcale nie musi być duży, a turyści lgną do miejscowości z takimi atrakcjami.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Coraz więcej zdrojów stara się o własne ujęcia wody mineralnej i pijalnie. Koszt takiej inwestycji wcale nie musi być duży, a turyści lgną do miejscowości z takimi atrakcjami. Wiedzą o tym w Długopolu-Zdroju koło Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie oddano właśnie do użytku nową, piękną pijalnię wód. Już w tym tygodniu turyści będą mogli napić się wody w wyremontowanym obiekcie. Inwestycja kosztowała 350 tys. zł.


Szefowie kurortu liczą, że dzięki inwestycji przybędzie odwiedzających. I chyba się nie mylą, bo przyjeżdżający do Długopola turyści i kuracjusze czekali właśnie na pijalnię.
- Po kilkudziesięciu latach przerwy wróciliśmy do pomysłu reaktywowania pijalni wód mineralnych w hali spacerowej w Długopolu - wyjaśnia Anna Zalewska z uzdrowiska Lądek-Długopole.

Teraz przez okrągły rok, i to całkiem za darmo, można pić wodę w pijalni. Jej trzy rodzaje: "Emilia", "Renata" i "Kazimierz" są nie tylko smaczne. Wpływają korzystnie na układ krą-żenia, przemianę materii, a szczególnie na pracę wątroby. Działają także odczulająco i przeciwzapalnie.
- W każdym uzdrowisku powinno być miejsce, gdzie można usiąść i wypić kubek wody mineralnej - przyznają turyści Mariola i Adam Wojciechowscy z Ozimka na Opolszczyźnie.
Własną wodę mineralną chcą mieć także w Szczytnej - mieście, które nie jest uzdrowiskiem. Dowiercono się już do dwóch złóż wodonośnych. Teraz trwają badania składu chemicznego pobranych próbek.

Już w tym tygodniu turyści będą mogli korzystać z pijalni w Długopolu. Trzy występujące tam wody mineralne: "Emilia", "Renata" i "Kazimierz" są nie tylko smaczne. Ich lecznicze właściwości trudno przecenić.
- Nasze szczawy wodoro-węglanowe zawierają żelazo, potas, magnez, sód i wapń, a także krzem ("Renata") i radon ("Emilia") - wymienia Aleksandra Sędziak, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w uzdrowisku Lądek-Długopole.

O własnej wodzie mineralnej myślą także władze Szczytnej, mieście, które nie jest uzdrowiskiem. - Dowierciliśmy się już do dwóch złóż wodonośnych. Trwają badania składu chemicznego pobranych próbek. Jeśli okaże się, że to woda mineralna, którą można pić, to wybudujemy pijalnię - deklaruje Marek Szpanier, burmistrz miasta. - Nie wykluczamy także, że część naszej mineralnej mogłaby być butelkowana.

ZOBACZ WODY MINERALNE W DOLNOŚLĄSKICH UZDROWISKACH I ICH ZASTOSOWANIE W LECZNICTWIE
INFOGRAFIKA: MACIEJ DUDZIK
O butelkowaniu myślą także w Długopolu, które przed laty słynęło z "Długopolanki". Szukają inwestorów, którzy wyłożą pieniądze na pogłębienie źródła Szczawina i wznowienie przerwanej w 1997 roku produkcji. Powiat kłodzki może więc stać się nie tylko najbardziej zasobnym w zdrojowe pijalnie regionem Polski (ma już 5 takich obiektów), ale również potentatem w produkcji butelkowanych wód mineralnych.

Rocznie z sześciu działających obecnie rozlewni na rynek trafia ponad 100 mln litrów mineralnej - tyle, ile można zmieścić w 50 pełnowymiarowych olimpijskich basenach.
Dolny Śląsk słynie z uzdrowisk i leczniczej wody. Władze zdrojów starają się o kolejne atrakcje. Taką mają być wody termalne w Karpaczu i Dusznikach-Zdroju oraz jeleniogórskich Cieplicach. W Dusznikach poszukiwania zakończono. Uzdrowisko zleciło dodatkowe prace badawcze. Jeśli nie będzie zastrzeżeń, ciepła woda będzie wykorzystana do krytych pływalni.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!