Urzędnicy Ministerstwa Edukacji Narodowej wymyślili, jak sprawić, by mali uczniowie nie uginali się pod ciężarem tornistrów. Od września część książek dzieci mają zostawiać w szkołach.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Urzędnicy Ministerstwa Edukacji Narodowej wymyślili, jak sprawić, by mali uczniowie nie uginali się pod ciężarem tornistrów. Od września część książek dzieci mają zostawiać w szkołach. Rozporządzenie ministra zaskoczyło dyrektorów szkół.
- Intensywnie myślę, skąd wziąć pieniądze na szafki, w których można by zostawić książki. Nie wiem też, gdzie postawić takie meble - mówi Jolanta Znamirowska, dyrektorka Zespołu Szkół Integracyjnych w Wałbrzychu.



Podobne zmartwienia mają szefowie podstawówek na całym Dolnym Śląsku, ministerstwo bowiem nie zamierza finansować zakupu szafek. Pieniądze będą musiały znaleźć same szkoły lub samorządy, które się nimi opiekują. Ale w budżetach, które ustalano na początku roku, nie ma na ten cel ani grosza. - Będziemy analizować sytuację - obiecuje enigmatycznie wiceprezydent Jeleniej Góry Zbigniew Szereniuk. Ale przyznaje, że trudno będzie zdążyć z montażem szafek do września. Takiego samego zdania są inni urzędnicy samorządowi zajmujący się oświatą.

Pomysł odciążenia uczniów podoba się ich rodzicom. - Chodził zgarbiony do szkoły. Aż mi go było żal - mówi o swoim siedmioletnim synku Maria Dul z Jeleniej Góry.
Jak oceniają inspektorzy sanepidu, tornister ucznia z podstawówki waży średnio około ośmiu kilogramów - dziecko dźwiga książki, zeszyty, ćwiczenia, buty na wuef. Prawidłowa waga tornistra to około trzech kilogramów. Wtedy jest szansa, że dziecko, chodząc do szkoły, nie nabawi się wady kręgosłupa. - Dobrze byłoby, aby niepotrzebne w danym dniu książki Krzyś mógł zostawić w szkole - przyznaje pani Maria.

Ale tak będzie mogło zrobić od września niewielu uczniów, m.in. ci ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Jeleniej Górze. - U nas dzieci z pierwszej klasy zostawiają podręczniki na miejscu od dawna - mówi Krystyna Piątkowska, zastępca dyrektora szkoły. W tym roku w placówce zostaną zamontowane szafki dla drugoklasistów.

Z tym, że tornistry małych uczniów są za ciężkie, zgadzają się wszyscy. Ale nie ma już takiej jednomyślności w ocenie pomysłu Ministerstwa Edukacji Narodowej. MEN planuje, by od września uczniowie zostawiali część książek w szkołach. Problem w tym, że nie ma w nich miejsca na szafki. Nie ma także pieniędzy na ich zakup i montaż.

W Szkole Podstawowej nr 6 w Jeleniej Górze wyliczyli wstępnie, że koszty zakupu szafek dla ponad 440 uczniów to prawie 20 tys. zł. Takich pieniędzy nie mają. - Chcemy zaproponować inne rozwiązanie - mówi Antoni Gałuza, dyrektor szkoły. - Część książek uczniowie mogliby od września zostawiać w swoich klasach na ławkach - wyjaśnia.

W jeleniogórskiej ósemce nie mają na szafki ani pieniędzy, ani miejsca. Na korytarzach stoją już szafki na obuwie i strój, w który uczniowie się przebierają po przyjściu do szkoły. - Książki się już do nich nie zmieszczą - tłumaczy Artur Kasperowicz, kierownik gospodarczy szkoły.

Pieniędzy na szafki nie ma również w trójce, największej kłodzkiej podstawówce. Tam nauczyciele będą apelować do rodziców, żeby na bieżąco sprawdzali, co ich pociechy noszą w tornistrach.
Dyrektorzy legnickich szkół mają się spotkać z urzędnikami z wydziału oświaty w przyszłym tygodniu. Wtedy zastanowią się wspólnie, jak wprowadzić przepis w życie.

Ale ministerialny pomysł nie podoba się także samorządowcom. - Nasz budżet nie jest z gumy - przypomina Ewa Piszczak z wydziału oświaty kłodzkiego magistratu. - Nie mamy pieniędzy na to, żeby kupić szafki dla czterech naszych podstawówek.

Dodatkowych pieniędzy nie zaplanowano także w Jeleniej Górze. Jednak Zbigniew Szereniuk, zastępca prezydenta, zapewnia, że urzędnicy będą pracować nad udogodnieniem dla uczniów. Również w Wałbrzychu obawiają się, że do 1 września nie zdążą z zamontowaniem szafek.

Bożena Skomorowska z MEN zapowiada, że minister Katarzyna Hall rozporządzenie o umożliwieniu uczniom zostawiania podręczników w szkole podpisze najpóźniej do końca sierpnia. - Dyrektorzy szkół będą musieli znaleźć miejsce, w którym dzieci w szkołach podstawowych będą mogły zostawić część pomocy naukowych - wyjaśnia Skomorowska. Jak tłumaczy, nie oznacza to jednak, że we wszystkich placówkach trzeba montować szafki dla każdego z dzieci. Wystarczy, że dyrektorzy przygotują odpowiednie miejsce (np. półkę), by można było te przedmioty zostawiać.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!