Tak Koleje Dolnośląskie szkolą przyszłych maszynistów. Wszystko dzięki najnowocześniejszemu w Polsce symulatorowi jazdy pociągiem. Nasz dziennikarz sprawdził, jak wygląda jazda Impulsem KD kursującym z Wrocławia do Legnicy.

Pieszy na torach, zakleszczony samochód na przejeździe, czy śnieżyca ograniczająca widoczność do kilku metrów - maszyniści muszą być przygotowani na każdą ewentualność. Ci z Kolei Dolnośląskich nie muszą wcale wsiadać do pociągu, aby przećwiczyć reakcję na zagrożenie.

Wszystko dzięki najnowocześniejszemu w Polsce symulatorowi , który imituje jazdę najnowszym Impulsem. Kabina - tak przynajmniej twierdzą maszyniści - niczym nie różni się od tych z prawdziwych Impulsów jeżdżących po dolnośląskich torach. Nie ma jedynie lodówki, którą maszyniści mają do dyspozycji.

Szkolenie odbywa się pod okiem instruktora, który zazwyczaj utrudnia zadanie, żeby sprawdzić reakcję w sytuacjach, które bardzo rzadko występują na torach lub konsekwencje ich zasymulowania byłyby zbyt drogie.

- Możemy zadecydować o wszystkim, co będzie działo się w kabinie. Instruktor może symulować dowolną pogodę, a tym samym widoczność i przyczepność pojazdu. Może także sterować ruchem kolejowym, a dzięki temu sprawdzać skupienie i uwagę maszynisty. Może wreszcie generować sytuacje nietypowe, zdarzające się na rzeczywistym szlaku rzadko - np. wprowadzać na jezdnię zwierzęta, pieszych lub samochody. Ocenia wtedy szybkość reakcji maszynisty w kryzysowych sytuacjach - mówi Bartosz Dziwak, naczelnik ośrodka szkolenia Kolei Dolnośląskich.

Kursanci podróż zaczynają zazwyczaj na stacji w Legnicy lub dworcu Wrocław Główny. Trasa, na której codziennie kursuje 27 par pociągów została odwzorowana niemal idealnie. Detale zapierają dech w piersiach. Mijając kolejne kilometry można spostrzec widywane na co dzień budynki. Graficy zadbali nawet o takie szczegóły jak murale na budynkach.

Na przystanku Wrocław Muchobór możemy zatrzymać się przy niebieskich wiatach z blachy falistej. Graficy wyprzedzili jednak rzeczywistość. Perony są asfaltowe, gdy w rzeczywistości to zwykłe klepisko. Jak informuje Bartosz Dziwak, w kolejnych miesiącach tak wiernie odwzorowane zostaną pozostałe linie obsługiwane przez przewoźnika. Stworzenie jednej trwa miesiąc.Jako następna najprawdopodobniej powstanie trasa z Wrocławia do Szklarskiej Poręby.

W tej chwili w ośrodku Kolej Dolnośląskich szkoli się 60 osób. 15 z nich przeszło już egzamin kwalifikacyjny i od 1 czerwca staną się maszynistami. Fakultatywnie szkolą się także na symulatorze. Od przyszłego roku każdy z maszynistów co roku będzie musiał spędzić w nim trzy godziny.

- W ten sposób sprawdzimy szybkość podejmowania decyzji i reagowania na sytuacje nietypowe - podkreśla Bartosz Dziwak. Być może, aby naocznie przekonać się o tym, jak trudno wyhamować pędzący pociąg, do podobnego symulatora powinni wsiąść także zdający na prawo jazdy. Efekt - murowany, bo droga hamowania od 160 km/h do zera to ponad 900 metrów.

Szkolenie kończące się zdobyciem świadectwa maszynisty trwa dwa lata i kosztuje KD od 60 do 100 tys. zł. Wcześniej przyszły maszynista musi ukończyć kurs teoretyczny. To jednak nie wszystko. W trakcie szkolenia kursanci muszą wyjeździć 500 godzin jako obserwatorzy, a później 1100 godzin prowadząc pociągi pod nadzorem innego maszynisty. Gra jest jednak warta świeczki. Maszyniści zaczynający pracę mogą liczyć na 3800 zł na rękę, a z dodatkami nawet na 5 tys. zł.

Zobaczcie! To jest nowocześniejszy symulator jazdy pociągiem w Polsce!