Nożownik wyszedł na wolność, bo śledztwo było za wolne

RS
Była zastępca prokuratora rejonowego w Kamiennej Górze tłumaczy się z opieszałości w śledztwie, która doprowadziła do zwolnienia z aresztu mordercy. Procedurę wyjaśniającą w tej sprawie wszczęła wrocławska prokuratura apelacyjna.

- Rzecznik dyscyplinarny bada jeszcze sprawę. Decyzja o umorzeniu, bądź o rozpoczęciu postępowania dyscyplinarnego jeszcze nie zapadła – mówi prokurator Elżbieta Czerepak.

Wrocławska prokuratura apelacyjna przygląda się sposobowi prowadzenia śledztwa przez prokurator Małgorzatę Kopczyńską, w sprawie o zabójstwo, którego dopuścił się mieszkaniec Kamiennej Góry – Marek J.

16 sierpnia 2009 roku zjawił się on ma domowej imprezie przy ulicy Krzeszowskiej. Pobił jedną z biesiadujących kobiet i zaatakował nożem 47-letniego Tadeusza T. Ranny mężczyzna wymamrotał jedynie „ale mnie dźgnął” i zmarł. Nożownik został szybko zatrzymany. Do zabójstwa doszło w obecności światków, nie było wątpliwości, kto je popełnił. Sąd orzekł trzymiesięczny areszt. Tego typu zabójstwa to zwykle nieskomplikowane sprawy, setki podobnych zdarzeń co roku trafia do polskich sądów. Po trzech miesiącach pobytu za kratami Marek J. wyszedł jednak na wolność. O jego zwolnieniu zadecydował sąd. Okresu tymczasowego aresztowania nie przedłużono, ponieważ prowadząca śledztwo prokurator nie wykonała zbyt wielu czynności śledczych.

- Były pewne uchybienia. Materiał dowodowy był zbierany zbyt powoli – przyznaje Ewa Węglarowicz- Makowska, prokurator okręgowy w Jeleniej Górze.
Prokurator Kopczyńska nie zaskarżyła decyzji sądu o zwolnieniu mordercy. Zwierzchnicy odebrali jej prowadzenie sprawy o zabójstwo. Nowy prokurator w ciągu tygodnia zebrał wszystkie dowody. Ekspresowo, w ciągu trzech dni załatwiono ekspertyzy biegłych. Marek J. został skazany na 25 lat więzienia.

Prokurator Kopczyńska nie pracuje już w Kamiennej Górze. Została przeniesiona do wydziału śledztw w jeleniogórskiej Prokuraturze Okręgowej. Jej przełożeni podkreślają, że wcześniej nie było żadnych uwag do jej pracy. Nie potrafią wyjaśnić dlaczego doszło do opieszałości w śledztwie.

To nie jedyna sprawa, w której z powodu zbyt długiego śledztwa na wolność wyszła osoba oskarżona o zabójstwo. Sąd zdecydował ostatnio o zwolnieniu z aresztu niebezpiecznego mieszkańca Giebułtowa w powiecie lwóweckim, który kijem od szczotki, skatował swoją żonę na śmierć. Prokuraturze nie udało się przez trzy miesiące przeprowadzić badań psychiatrycznych oskarżonego. Prokuratorzy bronią się, że nie mają wpływu na pracę biegłych. Na niektóre ekspertyzy muszą czekać nawet ponad 1,5 roku.

Będzie waloryzacja 500+?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie