"Uprzejmie donoszę, że..." Przeczytajcie jakie donosy dostaje ZUS (PRZYKŁADY)

Bożena Kończal
Bożena Kończal
Polscy urzędnicy od lat korzystają z donosów. To źródło informacji, często wskazujące kierunek kontroli na przykład w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. - To nic nowego, że ludzie informują Zakład Ubezpieczeń Społecznych o różnych aspektach życia znajomych, sąsiadów czy nawet rodziny, które związane są z opłacaniem składek bądź pobieraniem różnych świadczeń - mówi Iwona Kowalska-Matis, regionalny rzecznik prasowy ZUS na Dolnym Śląsku. - Wpływające do nas donosy wprawdzie czytamy, ale sprawdzamy tylko wtedy, gdy jest taka możliwość i gdy zawiadomienie wydaje się być rzeczywiście wiarygodne.

Te pisma, które nie dotyczą działalności ZUS, jeśli są naprawdę ważne trafiają do instytucji, w których kompetencjach jest dane zgłoszenie. Tak było na przykład z informacją o nieprzestrzeganiu wytycznych epidemiologicznych w pewnej restauracji. ZUS przekazał sprawę do Powiatowej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej. Najczęściej pisma od „życzliwych” wędrują ad acta, bo urzędnicy ZUS-u nie mają wystarczających danych do sprawdzenia zgłoszenia, a autor jest anonimowy. Takich listów jest jednak niewiele.

„Chory” na maraton lub egzotyczne wakacje

- Informacji i wniosków nie jest dużo, zaledwie kilkadziesiąt rocznie a wpływają do nas najczęściej w formie papierowej. Przekazywane są też tradycyjnie za pośrednictwem poczty, e-mailem lub są bezpośrednio składane w ZUS. Informacje mają bardzo zbliżoną tematykę. To, co niekiedy nas dziwi to fakt, że są nam przekazywane przez bliską rodzinę np. żonę, męża czy brata zainteresowanego. Czasem piszą też sąsiedzi, bliscy znajomi, a w przypadku łamania praw pracowniczych - pracownicy - dodaje rzeczniczka.

W minionym i tym roku anonimowych pism było mniej niż w poprzednich latach. Może to efekt pandemii i pracy zdalnej? Zamiast korespondencji „od zatroskanych obywateli” zazwyczaj do ZUS-u wpływają oficjalne wnioski od pracodawców z prośbą o kontrolę pracowników, którzy są na zwolnieniach lekarskich. Tego typu wniosków z roku na rok przybywa. Coraz więcej pracodawców ma świadomość, że pracownik na zwolnieniu lekarskim to dodatkowe koszty i konieczność znalezienia zastępstwa w firmie. Takie wnioski są przez starannie sprawdzane. Wielu pracodawców chce się upewnić, że to zwolnienie jest zasadne i wykorzystywane w sposób właściwy. Często szefowie firm mają wręcz pewność, że pracownik aktualnie będący na e-ZLA zajmuje się czymś zupełnie innym niż leczenie.

- Bywa, że dostajemy wraz w wnioskiem o przeprowadzenie kontroli dokumentację zdjęciową, nagrania wideo, sceny z mediów społecznościowych potwierdzające, że pracownicy w czasie zwolnienia lekarskiego wyjeżdżają na wakacje czy pracują w innej firmie - mówi Iwona Kowalska-Matis.

„Chorzy” w czasie zwolnienia lekarskiego różnie spędzają czas. Pracownik pewnej firmy uczestniczył w spotkaniu dotyczącym organizacji sezonu kąpielowego na terenie swojego powiatu i zdawał egzamin z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy. Inny pan zbyt cierpiący, by stawić się w pracy, miał jednak na tyle sił, aby w czasie zwolnienia lekarskiego uczestniczyć w kursie prawa jazdy. Miał jednak pecha. Gdy jechał z instruktorem nauki jazdy zauważył go członek zarządu firmy, w której pracował. „Chory” nawet nie próbował kłamać, przyniósł .... zaświadczenie ze szkoły jazdy.

Pewna pani, która startowała na radną, czas zwolnienia lekarskiego postanowiła przeznaczyć na prowadzenie swojej kampanii wyborczej. Nietrudno było to udokumentować bowiem w internecie pojawiły się zdjęcia z jej kampanii... Podobna sprawa - pracodawca przysłał do ZUS informację wraz z długopisem (jako dowód rzeczowy), że pracownik prowadzi kampanię wyborczą dla członków rady nadzorczej spółki przed zakładem pracy, agitując i rozdając ulotki.

Jeszcze inny pomysł na kurację leczniczą miała pewna urzędniczka, podczas zwolnienia lekarskiego związanego ze schorzeniami psychicznymi, występowała na imprezie kulturalnej. Gdy sprawa się wydała, pani tłumaczyła, że ... wokalne występy przed publicznością poprawiają jej stan psychiczny.

Pracowników ZUS poinformowano, że „chory”, który przebywa na świadczeniu rehabilitacyjnym, jednocześnie pracuje w lokalu gastronomicznym (bez umowy o pracę), a co więcej złożył wniosek o przedłużenie świadczenia rehabilitacyjnego.

Są też tacy, którzy w czasie przebywania na zwolnieniu lekarskim pracują nad swoją kondycją fizyczną. Gdy trenują w mieszkaniu lub je odnawiają, to sprawa może pozostać dyskretnie w czterech ścianach ich domu. Trudniej o to, gdy z pasją pielęgnują swój ogródek albo poczują chęć sportowej rywalizacji. Pracownik pewnej firmy brał udział w zawodach biegowych, a listę maratończyków dostarczył do ZUS jego pracodawca. Do urzędników ZUS trafiła też fota pracownicy, która na zwolnieniu lekarskim, uczestniczyła w podwodnej sesji zdjęciowej. Inny szef przesłał zdjęcia pracowników, którzy podczas korzystania ze zwolnień lekarskich brali udział w zawodach siłowych służb mundurowych.

Przykłady można mnożyć i mnożyć, każdy chyba zna historie ludzi, spędzających zwolnienie na egzotycznych plażach i relacjonowanie niemalże każdej chwili w mediach społecznościowych. Czy warto ryzykować? Co grozi pracownikowi, który oszukuje swego pracodawcę i ZUS. Na początek przerwanie zwolnienia i konieczność zwrotu zasiłku wraz z odsetkami. Ale warto pamiętać, że kontrolę wykorzystywania zwolnień lekarskich mogą przeprowadzić także pracodawcy, którzy zatrudniają powyżej 20 ubezpieczonych.

ZUS kontroluje

W minionym, pandemicznym roku ZUS przeprowadził w całej Polsce kontrole 55 004 zwolnień lekarskich, z których zakwestionował 10 584 na kwotę 15 468 604,95 zł. Dla porównania w 2019 r. skontrolowanych zostało 149 689 e-ZLA, z których zakwestionowanych zostało 19 712 na kwotę 28 912 010,67 zł. Jak nasz region wypada na tle kraju? W całym 2020 roku br. do trzech oddziałów ZUS w woj. dolnośląskim wpłynęło 1 727 936 e-ZLA. Po kontrolach zakwestionowano 982 zwolnienia na kwotę 887 113,26 złotych. Rekordzista musiał zwrócić do ZUS prawie 30 tys. zł. Tylko w styczniu i lutym tego roku Dolnoślązacy wzięli 151 103 zwolnień lekarskich, z czego ZUS oprotestował 267 na kwotę 225 968,27 zł. Ze statystyk wynika, że zwolnienia lekarskie biorą przede wszystkim pracownicy tylko 1,9 proc. to osoby prowadzące działalność gospodarczą, 7,1 proc. na umowach zleceniach lub agencyjnych.

A jeśli mowa o liczbach, to co do statystyk trzeba wziąć poprawkę - bowiem kontrola zwolnień lekarskich w czasie pandemii wyglądała inaczej niż zwykle, prowadzona były często na podstawie dokumentacji medycznej i niekiedy lekarz wystawiający zwolnienie proszony był o informacje uzupełniające.

Cudze pieniądze

Zdaniem rzeczniczki, właśnie zgłoszenia dotyczące zwolnień lekarskich są najczęstsze. Zdarzają się także informacje o łamaniu praw pracowniczych, przekazywane są do Państwowej Inspekcji Pracy lub prowadzeniu działalności „na czarno”.

- „Życzliwi” nie znają sytuacji faktycznej np. tego, że ktoś rozpoczyna działalność i przez pół roku jest zwolniony ze wszystkich składek, ale nie podoba im się, że sąsiad jest aktywniejszy niż oni sami - dodaje Iwona Kowalska-Matis.

Niekiedy donosy dotyczą tego, że ktoś dostaje z ZUS-u rentę lub emeryturę i jednocześnie pracuje. Tymczasem te osoby mogą ,,dorabiać” do określonej wysokości. Przekroczenie progów określonych przez przepisy spowoduje zmniejszenie lub zawieszenie wypłaty z ZUS.

Nieznajomość przepisów nakłada się na chęć dopieczenia na przykład sąsiadowi, któremu powodzi się lepiej niż „Życzliwemu”.

Obowiązek każdego

Na początku tego roku burzliwą dyskusję w sieci i mediach wywołała informacja o pojawieniu się w Rządowym Centrum Legislacyjnym projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw przygotowywanej przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej. Według proponowanych w nowelizacji przepisów, na przykład - wszyscy mielibyśmy obowiązek udzielania Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych informacji o tym, że ktoś nielegalnie jest na zwolnieniu lekarskim. W lutym projekt nowelizacji trafił do rządowych i publicznych konsultacji. Na razie emocje opadły i temat zniknął z czołówki gorących spraw. Pytanie czy nawet jeśli temat wróci, będzie sens „donosić”. W większości przypadków w pogoni za byciem na topie, na Tik Toku, Facebooku czy Instagramie - sami donosimy na siebie. Wystarczy uważnie przejrzeć nasze media społecznościowe.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Materiał oryginalny: "Uprzejmie donoszę, że..." Przeczytajcie jakie donosy dostaje ZUS (PRZYKŁADY) - Wrocław Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie